Turcja 2004 wraz z Orlen Team !!

Dzień dwunasty - wtorek 11-08-2004

Trzeba przyznać, że nawet się wyspałem tego dnia. Co prawda gdzieś w środku nocy przyszły dziki i pasły się obok mnie robiąc głośno "chrum, chrum", ale nic mi nie zrobiły. Za to nad ranem jakiś mały zwierzak skoczył mi na namiot jednym susem i pobiegł dalej. Nawet nie wiem co to było, ale trochę strachu się najadłem.

Miejsce noclegu

Aby nie tracić czasu ogoliłem się szybciutko i ruszyłem w dalszą drogę.

Poranne golenie

Szybko i bez problemów minąłem Burgas, Karnobat, Sumer, Razgrad i Ruse robiąc po drodze zdjęcia ulubionej winiarni.

Vinex Slavyantsi

Vinex Slavyantsi

Po wjeździe do Rumunii minąłem stojący na stacji Riga Team wracający z rajdu i ciągnący na przyczepie rajdówkę. Pomachałem im ręką i ruszyłem dalej. Tym razem chciałem ominąć z daleka Transylwanię i po przejechaniu przez Bukareszt skierowałem się do Ploiesti. Widząc po raz kolejny światła drogowe z licznikiem odliczającym ilość sekund nie mogłem się oprzeć i nie zrobić zdjęcia temu wspaniałem bądź co bądź rozwiązaniu! Genialne! Zamiast czekać na żółte człowiek po prostu widzi ile sekund jeszcze ma się światło świecić!

Genialne światła

Tego dnia zdążyłem jeszcze przejechać przez Brasov i niewiele dalej zacząłem szukać miejsca na nocleg. Tym razem też za późno zacząłem to robić i musiałem szukać miejsca po ciemnicy. Na dodatek górka, na którą chciałem wjechać terenem, okazała się ekstremalnie śliska! Wjeźdżając na nią chyba z 10 gleb zaliczyłem. Ziemia okazała się być glinką i nawet na nogach ustać było ciężko!! Na dodatek padał deszcz. W końcu jednak rozbiłem namiot, łyknąłem kilka łyków żubrówki (co by się nie rozchorować) i usnąłem prawie od razu.