Turcja 2004 wraz z Orlen Team !!

Dzień jedenasty - poniedziałek 09-08-2004

Ach, co to była za noc! Wyspałem się za wszystkie czasy i nawet deszcz nie padał! Ruszyłem więc w drogę przez Sandikli i Afyon.

To był nocleg!

Śniadanko zjadłem gdzieś po drodze:

Śniadanko

Gdzieś w innym miejscu wypiłem tez kawkę. Fajnie było pooglądać kaktusy rosnące na dworze w doniczkach :).

Kawa gdzieś po drodze

W Afyon policja pomogła mi znaleźć kantor, a w Kutahya zrobiłem zdjęcie motocykliście ubranemu w typowy lokalny strój motocyklistów. Jedynie motocykl nie przypominał typowych tureckich motocykli.

Typowy ubiór motocyklisty w Turcji

Droga mijała mi bardzo szybko. Przejechałem przez Bozuyuk, a w Adapazari nie pojechałem w kierunku Istanbułu, tylko na północ przez Kandira nad Morze Czarne. Tam się wykąpałem.

Kąpiel

Straszliwe fale były w morzu i wybiły mi mydło jak się myłem. Natomiast jak się olapalałem przyszedł do mnie Turek i prosił aby zabrał jego w dalszą trasę. Ledwie się wytłumaczyłem mówiąc, że nie mogę bo mam bagaże :). Dalej jechałem w kierunku Adampola, aby zobaczyć tą polską wieś! Po drodze dla kontrastu zrobiłem zdjęcie motocyklisty w równie typowym stroju co poprzednik, ale na dodatek na typowym tureckim motocyklu.

Typowy motocykl w Turcji

Trochę pobłądziłem, a trochę czasu straciłem czekając na otwarcie przejazdu zamkniętego z powodu wypadku ciężarówki. Ciężarówka (przeładowana jak każda inna w Turcji) wywróciła się na zakręcie i pogubiła bele jakiegoś materiału. Kontrolą ruchu zajmowali się "Trafik Jandarma", co mnie trochę zdziwiło. Co kraj to obyczaj - u nas od tego jest policja.

Wypadek

Przed samym Adampolem miałem dziwną przygodę! Zaczęły się góry z pięknymi winklami, więc łoiłem po nich ile wlezie. Oczywiście był zakaz wyprzedzania i ograniczenie szybkości, ale KTM'ek tak ładnie bokami po asfalcie na winklach latał, że po prostu nie mogłem się pohamować. Wyprzedziłem wszystkich i tuż przed szczytem góry dogoniłem jadących samochodem Trafik Jandarmów. Jechałem i jechałem za nimi bojąc się wyprzedzać, bo obowiązywał tam zakaz wyprzedzania. Jechałem jakieś 5 metrów za nimi licząc na to, że w końcu machną mi ręką zezwalając na wyprzedzanie, a oni nic! Jak dojechaliśmy do szczutu góry to akurat stałem sobie na podnóżkach z nudy. Problem w tym, że na ujęciu gazu (z powodu nie do końca dokładnie pospawanego tłumika) KTM'strzelał mi odrobinkę. Wtedy właśnie nastąpił punkt kulminacyjny! Policjanci (czy też wojskowi - Trafik Jandarmi w każdym razie :)) pewnie się wystraszyli i nie wiedzieli co się dzieje. Słyszeli jakieś wystrzały, a jak spojrzeli w lusterko wsteczne, to widzieli mnie tylko do połowy, bo stałem na podnóżkach. Policjant - pasażer wystawił głowę przez okno, aby zobaczyć co się dzieje. Akurat jednak droga skręcała w lewo, więc nic nie zobaczył. Za chwilę głowę przez lewe okno wystawił tym razem kierowca i obejrzał się do tyłu. Chyba jednak zrobił to zbyt gwałtownie, bo za chwilę wylądowali samochodem w rowie!!!! Trochę przejechali się tym rowem, ale w końcu udało im się wskoczyć na drogę! Za chwilę wybiegli obaj z samochodu bardzo zdenerwowali i zaczęli coś do mnie krzyczeć. Ja powiedziałem tylko "I don't understand", a oni coś nadal krzyczeli wymachując rękoma. Chwilę później pobiegli razem do rowu zbierać plastiki, co to je poodłamywali z samochodu. Za chwilę znowu wrócili do mnie i coś wykrzykiwali! Widząc jednak, że ja nic nie rozumiem machnęli mi w końcu ręką, abym jechał i tak się skończyła moja przygoda. Całe szczęście szczęśliwie!! Niebawem zaczęło się ściemniać, więc zacząłem szukać miejsca na nocleg. Niestety nie było to łatwe!! Wszędzie były jakieś zakazy, a ja nie wiedziałem co oznaczają! Na dodatek zapadający zmrok dodawał 'stracha'. Porobiłem zdjęcia tym zakazom następnego dnia, jak już było dobre oświetlenie. Może ktoś mi podeśle tłumaczenie? O - na przykład pierwszy zakaz. Ten to był całkiem taki niegroźnie wyglądający.

Zakaz 1

Drugi, w następnym miejscu, był o wiele gorszy!! Jakiś myśliwy ze strzelbą był na nim!! Bojąc się zostać potraktowanym za zwierzynę łowną również zrezygnowałem z nocowania w tym miejscu.

Zakaz 2

Trzeci zakaz był natomiast już w ogóle najgroźniejszy. Sami zobaczcie:

Zakaz 3

Zwróćcie uwagę na te malunki na dole znaku!! Mi one najbardziej się kojarzyły z jakimiś minami!! Bojąc się spać na polu minowym również niestety nie skorzystałem z noclegu w tym miejscu!! W końcu jednak udało mi się znaleźć spokojne miejsce obok budowy drogi. Baaardzo niewygodne to było miejsce, bo teren był nierówny, a na dodatek musiałem wyzbierać masę gałęzi, aby mnie nie uwierały. O wjeździe w to miejsce nawet nie będę wspominał! Dobrze, że było ciemno, bo przy dobrej widoczności pewnie nawet bym nie zaryzykował pchania się tam z bagażem, na szosowych oponach poprzez koleiny półmetrowej głebokości.