Turcja 2004 wraz z Orlen Team !!

Dzień dziewiąty - sobota 07-08-2004

Spało się bosko. Jednak nie ma to jak sen pod gołym niebem. A na dodatek pomiędzy rajdówkami!! A jakie sny się ma!! Ho, ho!! Długo by opowiadać!! Sami zresztą spójrzcie na miejsce noclegu!!

To był nocleg!

Zaraz z samego rana zawodnicy pojechali na start, a ja dogadałem się ze Zbyszkiem Radzikowskim, że pojadę za busem serwisowym do Antalyi. Nudno się jedzie na moto za busem trzeba przyznać. W końcu jednak dojechaliśmy do Antalyi na start do ostatniego odcinka znanego bardziej jako prolog rajdów WRC. W międzyczasie okazało się, że pierwszy z dzisiejszych odcinków wygrał Marek wyprzedzając o trochę ponad 3 minuty Jacka. Suuuuper! Oglądanie przejazdów na torze było całkiem sympatyczne. Niektórzy trochę 'świrowali', bo nie mając już szans na wynik popisywali się przed publicznością, aby zostać zauważonymi. Tak więc gleby były częste. Całe szczęście nikomu nic się nie stało. A tutaj widać jak jeden z zawodników szykuje się do upadku.

Ooops

Nasi rajdowcy przejechali tor bez większych problemów. Szybko i sprawnie. Tak jechał Marek,

Marek

a tak Jacek.

Jacek

Po ich przejeździe zrobiłem jeszcze fotkę oficjalnego zakończenia rajdu

Oficjalna meta

i pojechałem razem ze wszystkimi w paradzie po zakończeniu rajdu.

Jazda do hotelu

Nie byłbym sobą, gdybym nie zrobił kilku zdjęć 'z ręki'. O tak wygląda Jacek jak jedzie:

Jacek

A tak Marek:

Marek

Przejazd przez miasto baaardzo mi sie podobał, bo droga zablokowana na czas przejazdu i jadąc ze wszystkimi czułem się jak prawdziwy rajdowiec!

O tak sobie wszyscy jechali

Po przyjeździe do hotelu wykąpałem się u chłopaków, a później miałem okazję zobaczyć jak się wyjmuje silnik KTM'a w pół godziny! Jednemu z argentyńskich zawodników zepsuła się skrzynia biegów w motocyklu i nasz mechanik - Holger chciał zabrać jego silnik do naprawy.

Po 30 minutach!!

Wieczór natomiast był dla mnie całkiem już zupełnie wyjątkowym przeżyciem, bo chłopaki zaprosili mnie na oficjalny bankiet po rajdzie! Widziałem rozdanie nagród, a wszystko odbywało się nad brzegiem basenu! Kelner donosił co raz wystawne dania i dolewał wina. Jak nie wierzycie, że tam byłem to sami zobaczcie - ten najbardziej po lewej na zdjęciu to ja!!!! Następni w kolejności od lewej są Holger Roth (mechanik), Zbyszek Radzikowski(mechanik - po co odwrócił głowę to ja nie wiem), Jacek Czachor i Marek Dąbrowski.

Bankiet po rajdzie

Jacek z Markiem dostali nagrody, ale byli mało skorzy do chwalenia się nimi. Mimo wszystko pstryknąłem zdjęcie i dla Jacka

Jacek

i dla Marka

Marek

Po obfitej kolacji poszedłem przewaletować nockę w pokoju mechaników. Mój KTMek natomiast tą noc miał zapewnioną w doborowym towarzystwie, bo został spięty blokadą razem z rajdówkami Jacka i Marka!