Turcja 2004 wraz z Orlen Team !!

Dzień siódmy - czwartek 05-08-2004

Wstałem raniutko, jak to zwykle przed wyjazdem zawodników. Trochę pogadaliśmy i za chwilę Jacek, a później Marek ruszyli w trasę.

Jacek jedzie!

Etap zaczynał się i kończył w Urgup, więc dla mnie w zasadzie był to dzień odpoczynku. Dostałem jeszcze od mechaników niewykorzystaną rację energetyczną, którą rajdowcy dostają na trasę (aby w razie awarii z głodu nie padli) i ruszyłem na pierwszy punkt przejazdu.

Racja energetyczna

Jechało mi się całkiem spokojniutko. No, może nie licząc trąby powietrznej po drodze :).

Trąba powietrzna!

Gorsze było to, że wydech zaczął mi się rozpadać w mgnieniu oka. Pęknięcie stanowczo się powiększało. Na dodatek miejsca przejazdu rajdu nie znalazłem, więc ruszyłem na miejsce planowanej mety. Wydech niestety rozpadał się z kilometra na kilometr. Na dodatek przez szczelinę zaczęły wypadać wydmuchiwane przez spaliny nitki. Po następnej kontroli gdzieś po drodze okazało się, że w tłumiku jest już nie tylko pęknięcie, ale po prostu dziura z ubytkiem materiału. Tak więc dudnić i strzelać zaczął mi KTM'ek niemożebnie. Raz nawet zdarzyło się, że gdy przymknąłem gaz i mi motocykl zaczął strzelać, to jakaś idąca poboczem babcia chwyciła się za głowę i wskoczyła do rowu. Ale cóż mogłem zrobić. No nic przecież, więc jechałem dalej. Metę znalazłem z trudem. Wiedziałem, że jest w okolicznym miasteczku. Ale to miasteczko miało tak na oko z 30 tysięcy mieszkańców i całkiem sporo dróg wyjazdowych! Całe szczęście zauważyłem przejeżdżający motocykl organizatora. Dogoniłem go, a on mnie podprowadził do mety. Nawet za długo nie musiałem czekać, bo za chwilę zaczęli przyjeżdżać pierwsi zawodnicy. Z naszych pierwszy przyjechał Jacek.

Jacek na mecie.

Średnio był zadowolony, bo 10km po starcie była jakaś pomyłka w opisie i GPS mu pokazał, że przekroczył szybkość - a więc pewnie dostanie za to karę. Zaskoczeniem dla mnie było to, że wszyscy kibice robiący zdjęcia chcieli się sfotografować właśnie z Jackiem! Nie z żadnym innym Brucym czy też Ullevalseterem, ale właśnie z Jackiem. Chyba wygląd motocykli Orlenteamu stanowczo najbardziej im się podobał.

ŚJacek na mecie.

Niedługo po Jacku przyjechał Marek, którego od razu obskoczyli reporterzy. Tu akurat daje wywiad dla Eurosportu.

Marek podczas wywiadu dla Eurosportu

Marek też mówił, że zaraz za startem przekroczył prędkość na punkcie kontrolnym. Tak więc i on szykował się na karę. Stanowczo musiała być jakaś pomyłka w oznaczeniu trasy. Gdy Jacek z Markiem pojechali już do bazy rajdu ja zostałem jeszcze na mecie i pooglądałem innych zawodników. Bardzo medialny był Nuno Santos - na metę wjechał na tylnim kole. A odjechał z mety tez w podobnym stylu :). Jeszcze przed przyjazdem samochodów i ja ruszyłem do bazy rajdu, bo chciałem jakoś załatać tłumik. Na początku to go wyjąłem i się z nim sfotografowałem - dziurę widać w miejscu, gdzie go trzymam prawą dłonią.

Ja z wyjętym dziurawym tumikiem.

Z takim wyjętym tłumikiem rozpocząłem spacer po wszystkich teamach w poszukiwaniu spawarki. Wiele z teamów obiecało, że mi pomogą później, ale teraz akurat są zajęci przeglądami wracających z trasy maszyn ich teamów. Tak więc czas do wieczora miałem wolny. Sporo porozmawiałem sobie z Holgerem - czyli drugim z naszych mechaników. Holger stanowczo jest człowiekiem-legendą jeśli chodzi o rajdy. Sam wiele razy startował w Paryż-Dakar, a gdy sam zakończył starty został mechanikiem rajdowym. Tak więc ma o czym opowiadać. A tutaj widać Holgera przy pracy nad jedną z naszych dakarówek.

Holger przy pracy.

Tego wieczora udało mi się tez w końcu wkręcić na profesjonalny masaż do masażystki teamu fabrycznego KTM.

Masaż

Fajna sprawa taki masaż! Całkiem, a całkiem się nie dziwię, że zawodnicy tak szybko regenerują siły przed startem do następnego odcinka! Po masażu udałem się na ponowny spacer z tłumikiem po wszystkich teamach. Pomocni okazali się mechanicy teamu Nissan France! Co prawda ja nie znałem francuskiego, a oni ani angielskiego, niemieckiego o polskim czy rosyjskim nic nie mówiąc. Jakoś jednak na migi dogadaliśmy się i w końcu pospawali mi tłumik. Największym problemem był ubytek materiału. Udało się jednak wyciąc i dospawać kawałek blachy z dekielka od starego filtra powietrza łatając nim dziurę w tłumiku. Wielkie dzięki Nissan France!

Spawanie tłumika przez Nissan France

Jeszcze tego samego dnia mimo ciemnej nocy założyłem tłumik, bo już od rana trzeba było wyruszać w trasę - rajd zmieniał bazę. Tego też dnia spałem sobie przy motocyklu, bo bus był załadowany i przygotowany do wyruszenia w drogę skoro świt.