Wstałem wyspany

i ruszyłem dalej na wschód. Zjadłem śniadanko na polu przed Dzierżoniowem i przez Ząbkowice Śląskie, Paczków i Otmuchów dotarłem do Nysy. Z tamtąd przez Prudnik do Raciborza, dalej jechałem przez Jastrzębie Zdrój, Cieszyn i Bielsko Białą, gdzie w przydrożnym salonie BMW zrobiłem sobie zdjęcie na Beemie

BMW

- ależ toto ma wygodne siedzenie!!! W końcu dojechałem do Żywca, gdzie nie omieszkałem schłodzić się lokalnym napojem w wersji małowyskokowej

Żywiec

. Szykując się do dalszej drogi w kierunku Suchej Beskidzkiej poznałem lekko zawianych dwóch bardzo miłych gości, którzy doradzili mi lepszą trasę 'z pięknymi widoczkami'. Goście wytłumaczyli mi tą trasę, życzyli powodzenia w dalszej części wyprawy i poszli zawiać się trochę bardziej. Ja natomiast zgodnie z ich wskazówkami pojechałem dalej. W miejscu jak mi się wydawało opisanym przez nich skręciłem na gorszą drogę, która okazała się być pieszym szlakiem na szczyt góry. Po drodze upewniłem się u spotrsmana pchającego rower pod górę, że dojadę tamtędy do Suchej Beskidzkiej. Niestety w jednym miejcu przez przypadek zboczyłem z trasy, a zawracając się na śliskiej trawce wyglebiłem maszynę

Gleba

. Z trudem postawiłem ją na koła, ale podjechać pod górę po trawie nie dałem rady - jedynym efektem było to, że niebiezpiecznie zsunęła się nad skraj (30 cm) stromizny z której to już na pewno nie dałbym rady jej wyciągnąć. Rozpakowałem wiec pakunki, a za tylną oponą (jako zabezpieczenie przed stoczeniem) położyłem tą zapasową. Postanowiłem poczekać na rowerzystę z dołu licząc na to, że mi pomoże. Po jakiejś godzinie czekania na kogokolwiek doszedłem do wniosku, że ewentualnie przenocuję w tym miejscu - może rano ktoś się zjawi do pomocy. Po jakiejś następnej godzinie czekania zanudziłem się tak okrutnie, że postanowiłem podjąć ostatnią próbę podjazdu. Podsypałem trochę kamieni pod tylne koło, spuściłem z podnóżek jednocześnie trzymając silnik na półsprzęgle (aby mi się nie stoczył - po poprzednich nieudanych próbach wiedziałem, ża ręczny hamulec nie pomaga, a trudno by było dociskać dźwignię nożnego i jednocześnie pchać), i z pełną mocą daną mi przez Bozię, a KTMce fabrykę udało mi się ją wypchać pod górę

. Uff - nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Gdyby nie ta pechowa guma to miałbym z tyłu nie kostkę, a raczej szosowego Metzelera Enduro 3 z którym na pewno by mi się to nie udało. Zapakowałem ponownie bagaże i już ostrożniej dotarłem na sam szczyt góry - warto było:

Szczyt

. Zjeżdżanie z góry szło mi już dużo łatwiej i w końcu dotarłem do cywilizowanej drogi

Autostrada :)

. Jednak jadąc dalej trochę się zmieniła

Droga strumieniem

. Podjechałem jeszcze trochę pod górę, ale zrobiło się zbyt stromo i ślisko więc korytem strumienia zawróciłem na dół. W końcu jednak udało mi się dojechać do Suchej Beskidzkiej. Tego dnia zdążyłem jeszcze przez Maków Podhalański, Rabkę Zdrój i Nowy Targ dojechać pod samo Zakopane, gdzie znalazłem ładne pole na górce i położyłem się spać.

Ciekawe strony: Taniec | Polifonia |; Zakłady bukmacherskie | Bookmaker |; Loga |; Zakłady bukmacherskie Zakłady bukmacherskie | Zakłady bukmacherskie | tibia |;opisy gg | gify;|  Hawaje;|  GTA San Andreas | Zakłady bukmacherskie | BreakDance | Komputer On-Line | Programy Humor | The Sims - Sim Mafia | BreakDance | opisy do gg | Trzecia Rzesza | KATALOGI i DMOZy